mogę przestać rywalizować
mogę być szczęśliwy
rywalizacja nie jest potrzebna do szczęścia
* * *
a co z konkurencją w biznesie?
konkurencja jest dobra dla klienta, daje możliwość wyboru, nagradza lepsze usługi
klienci głosują portfelem, wybierają to co lepsze
bez konkurencji mamy dyktaturę monopolu: drogo i byle jak
konkurowanie jako podnoszenie jakości i obniżanie cen jest korzystne
różnorodność, wiele możliwości wyboru
można spojrzeć na system gospodarczy jak na całość, w której każdy ma swoje miejsce
jak na organizm, nie jak na pole walki
można działać w przestrzeni, gdzie równolegle działa wielu innych
ale bez mentalności wojownika, nie patrzeć na nich jak na wrogów
zaakceptować że gorsze oferty mogą zostać odrzucone, bo są gorsze, nawet jeśli to dotyczy mojej oferty
wtedy zmienić się, iść dalej
robić swoje, jak najlepiej, nie przejmując się resztą
położyć akcent na osobistą satysfakcję i jakość, niż na walkę z kimś innym
śpiewać swoją pieśń dla siebie i dla tych, którzy chcą słuchać
dać innym możliwość skorzystania z mojej obecności
dziękować za różnorodność
nie wszystko pasuje do wszystkiego, jedni wolą czerwone inni niebieskie
każdy może znaleźć odpowiednich partnerów
wszyscy mogą uczestniczyć w wytwarzaniu coraz większych bogactw
wszyscy mogą uczestniczyć w korzystaniu z coraz większych bogactw
wytwarzać bogactwa w harmonii z całością
* * *
rywalizacja z wszystkimi gdy nie ma takiej potrzeby
zachłanność, chęć zagarnięcia wszystkiego
postrzeganie konkurentów jako zagrożenie, chęć usunięcia zagrożeń
kontrola
nie można pozwolić by urośli w siłę, trzeba ich osłabić, utrzymywanie równowagi
nie dać się otoczyć, nie dać się wyprzedzić
chęć pozostawienia potencjalnych możliwości sobie, na później
(np. wysłać mężczyzn na wojnę żeby zginęli i większa ilość kobiet pozostała wolna dla mnie)
(np. wykupić wszystkie domeny których nie potrzebuję, żeby skorzystać z nich później)
stworzenie zapasu, nadmiar złota w skarbcu, zabezpieczenie
pragnienie bycia numerem jeden, mistrzem nad mistrzami, najlepszym
"najlepszy bierze wszystko"
być kimś
nie być ostatnim, walczyć o lepszą pozycję
trzeba ze światem grać zgodnie z jego regułami, inni się nad tobą nie zmiłują
dopiero pokonanie konkurencji oznacza wolność, swobodę, bezpieczeństwo
dawać cokolwiek innym tylko wtedy, gdy oznacza to strategiczne korzyści
nie ma przyjaźni i miłości, są sojusze, dyplomacja, kupowanie lojalności
"cel uświęca środki"
wojny zapobiegawcze, trzeba zniszczyć tych, którym zbyt dobrze się wiedzie
jeśli dla kogoś świat jest szachownicą
to wszystko jest logiczne i rozsądne w ramach tej mentalności
jedni wolą pokój, innym marzą się wojny, podboje i wieczna chwała
umrzeć na tronie jako władca władców widząc jakie to wszystko było marne
* * *
najpierw jest droga na szczyt
potem utrzymywanie się na tym szczycie, "obrona tytułu"
i zawsze nadchodzi koniec - porażka lub śmierć
po co ci śmierć w wiecznej chwale skoro umierasz?
władco, nie jesteś w stanie zagarnąć wszystkiego, kontrola jest złudna
większość "twoich" bogactw posiadają twoi wasale
oni mogą bardziej cieszyć się życiem niż ty
wiesz że cenniejsze od złota jest zboże
"król może wszystko" - tak wydaje się prostakom
król widzi jakie to wszystko jest kruche
prawdziwi władcy stoją w cieniu, za nimi są następni
zmierzyć się z rolą władcy to wyzwanie dla duszy
to co było istotne wtedy nie ma znaczenia teraz
2009-12-09, kategoria: ---
, prywatność: 0 | skomentuj: 0
czekam na natchnienie
czy to ok?
czy się nie doczekam?
a jeśli natchnienie przyjdzie do czegoś innego niż "miałem" robić?
teraz przychodzi do jedzenia i pisania jednocześnie tego tekstu
który ma wartość lub nie ma
nowa koncepcja w zarządzaniu:
bycie zarządzanym przez natchnienie
:D
pracownicy robią tylko to co im podpowiada natchnienie
i tylko wtedy gdy mają natchnienie
jak nie mają natchnienia to siadają i czekają aż ono przyjdzie
albo robią coś innego
:D
w jakichś społecznościach pierwotnych mogłoby to być ok
zwłaszcza tam, gdzie banany rosną cały rok
a wyspa jest odcięta od świata
wtedy nie ma impulsu by budować cywilizację
dlatego "dzikusy" wolą tańczyć i śpiewać zamiast pracować ;)
trudności hartują rasę
na północy trudniej było przetrwać
ale nie wiem czy obecna cywilizacja jest czymś całkowicie dobrym
jej owoce są fajne, ciepła woda w kranie, koleje i komputery, spoko
specjalizacja, która nie wymaga od każdego polowania lub pracy na roli
ale jednocześnie redukcja człowieka do poziomu trybu w maszynie
2009-11-15, kategoria: ---
, prywatność: 0 | skomentuj: 2
Pytanie: Co ja zyskam używając XHTML (zamiast HTML), i na przykład rezygnując z document.write()
Odpowiedź: Nic.
XHTML to mit, fikcja.
Ma sens tylko wtedy jeśli ktoś używa SVG i MathML.
Czyli nie ma sensu bo nie obsługuje ich Internet Explorer.
(I nie ma się co łudzić, że będzie, bo SVG jest konkurencją dla Silverlighta).
Nawet gdyby Interent Explorer obsługiwał xhtml+xml to:
Jaka jest właściwie korzyść dla mnie ze stosowania application/xhtml+xml zamiast text/html?
Żadna.
A Jakie jest ryzyko?
Że najmniejszy błąd w kodzie spowoduje wyświetlenie pustej strony w przeglądarce.
Nie ma nic do wygrania. Jest wszystko do stracenia.
To niepojęte że ludzie się na to złapali.
Większość "XHTML"-u jaki widziałem to szit, który rozwali się przy próbie wysłania jako xthml+xml.
Nawet jeśli projektant chciał dobrze i mu się to udało, to dochodzą do tego często różne kody generowane przez pluginy, html wstawiany przez użytkowników, kody statystyk doklejane gdzieś na końcu (np. pod </html>). Rzeczy, na które nie ma wpływu. W efekcie cały ten dumny XHTML jest wysyłany jako text/html, bo tak jest bezpiecznie.
A jego podstawowa racja bytu jest taka:
Po pierwsze wcisnąć klientowi kit, że strona została stworzona w jakiejś super nowej technologii. I dopisać sobie to X w portfolio obok miniaturki strony. "Techonologie: XHTML..." Ach.
Po drugie - odczuć zadowolenie, że jesteśmy trendy i nowocześni.
Po trzecie nie narazić się na zarzuty, że robimy rzeczy tak obrzydliwie przestarzałe jak HTML 4.01. Po czym robimy HTML 4.01, dodajemy literę X i ukośniki za tagami - należy z <br> zrobić <br /> - bo to jest w praktyce podstawowa różnica między XHTML a HTML.
A wynik tej operacji jest niekorzystny, bo plik ma większą objętość - przy każdym <br> zwiększa się o niepotrzebne 2 bajty.
2008-09-26, kategoria: random
, prywatność: 0 | skomentuj: 1
Cectic to fajny komiks, który nalewa się z religii i New Age.
Wybór the best of i tłumaczenie własne.
Kolejne odcinki będę dodawać w tym poście, żeby nie robić chaosu na blogu.
Copyright © 2007-2008 Rudis Muiznieks -
cectic.com
This work is licensed under a
Creative Commons Attribution-Noncommercial 3.0 License.
Copyleft © for the Polish Translation by Public Domain. ;)
2008-06-01, kategoria:
, prywatność: 0 | skomentuj: 0
Inspirujący fragment książki - nie znalazłem go w google więc niech sobie tu będzie żeby inni mogli znaleźć.
CZYSTOŚĆ DAWANIA
Pamiętam, że przed laty, gdy byłem poddany Rebirthingowi przez Alana Granthama, wspaniałego Instruktora i cudownego przyjaciela, byłem w posiadaniu dwunastu bardzo drogich szpul z taśmami magnetofonowymi, które były dla mnie bezużyteczne. Pewnego dnia zauważyłem u Alana w domu magnetofon, do którego pasowałyby moje taśmy, więc podarowałem mu je. Alan był zachwycony. Mniej więcej miesiąc później zapytałem Alana, czy nie nagrałby dla mnie kasety z kilkoma Afirmacjami, których potrzebowałem. Zgodził się, ale kiedy wpadłem aby je odebrać, Alan powiedział, ze będzie mnie to kosztowało dziesięć dolarów. Popatrzyłem na niego całkiem zdumiony i skomentowałem, że po tym jak dałem mu dwanaście bardzo drogich taśm, przynajmniej mógłby dać mi tę jedną za darmo. Alan popatrzył na mnie i następujący dialog dał mi jedną z najbardziej cennych lekcji sztuki dawania. Przebiegał on następująco:
JA: Wydaje mi się to trochę nie tak, że każesz mi płacić dziesięć dolarów po tym, jak dałem ci te wszystkie taśmy.
ALAN: A, więc te taśmy nie były podarunkiem?
JA: Nie... były podarunkiem, ale myślę, że mógłbyś być hojniejszy i dać mi tę taśmę za darmo.
ALAN: Może powinieneś zastanowić się, czy twój podarunek był bezinteresowny, bez zobowiązań, czy też nie.
JA: To był podarunek, ale nie wydaje mi się to w porządku, że powinienem płacić za tę jedną taśmę po tym, jak dałem ci te wszystkie szpule.
ALAN: Więc te taśmy nie były w końcu podarunkiem?
JA: O, o. (Czując się zażenowany). Alan, rozumiem do czego zmierzasz. (Po chwili głębokiego namysłu). Masz tutaj najlepsze dziesięć dolarów jakie kiedykolwiek wydałem. Dzięki Alan za cudowną lekcję bezinteresownego dawania.
To doświadczenie nauczyło mnie, że CAŁE dawanie i CAŁE otrzymywanie jest bezinteresowne. Wszystko inne to po prostu gry: manipulacje i sterowanie, bez wygrywających. Jak często dajemy, a nasz dar jest nieuczciwy? Nieuczciwe dawanie występuje wtedy, gdy oczekujemy czegoś w zamian, albo kiedy mamy w tym jakiś interes, jak na przykład od osoby otrzymującej oczekujemy, że uczyni z naszym podarunkiem tak, jak MY będziemy tego chcieli. Jest to interesowne dawanie , i podarunek nadal należy do dającego. Prawdziwe dawanie, to dawanie od serca, bez żadnych myśli o rekompensacie, lub przywiązania do tego, co dajemy. Jest to oddanie daru na zawsze.
źródło: Colin P. Sisson "Twoje prawo do bogactwa"
2007-03-26, kategoria:
, prywatność: 0 | skomentuj: 0